Basia i Piotr i Pałac w Zdunowie

Basia i Piotr – ach, te piękne lata 20. z zabytkowym parkiem w tle

Tym razem zabieram Was w podróż w czasie. Razem z Basią i Piotrem cofniemy się do barokowego blichtru, a potem przeskoczymy do eleganckich, pełnych klasy i czaru lat 20. Jesteście gotowi? No to chodźcie!

Basia i Piotr to para jak z obrazka. Ona, długowłosa blondynka o czarującym uśmiechu. On, elegancki i szarmancki blondyn, o nienagannej prezencji. Do tego ich ślubne kreacje, które aż się proszą o otoczkę lat 20., kiedy to na pierwszy plan wysuwały się klasa i szyk. No i tak też było w tym ich „wielkim dniu”, ale o tym za chwilę.

Nie zobaczył Jej do samego końca.

Przygotowania do ślubu zazwyczaj bywają dość typowe. Panna Młoda zakłada suknię, Pan Młody garnitur, spotykają się, zachwycają sobą, a potem czekają na błogosławieństwo. Tym razem było nieco inaczej. Zachwyt był, wszystko się zgadzało, ale Basia do samego końca trzymała Piotrka w napięciu i nie pokazała mu się w ślubnej stylizacji. Podsycała atmosferę ciekawości aż do momentu, kiedy spotkali się przy ołtarzu.

Ten znajdował się w dość niepozornym, małym, sędziwym drewnianym kościele parafialnym pw. św. Jana Chrzciciela w Radzikowie. W środku okazało się jednak, że ma potencjał. To budynek z duszą, piękną dzwonnicą, niezwykle klimatyczny. Istna mekka dla fotografa ślubnego i miód na moje oczy. Barokowe zdobienia i…morze światła. Te cudowne wpadające z okien i pięknie wypełniające przestrzeń promienie stały się moim sprzymierzeńcem na drodze do zrobienia dobrych zdjęć.

Basię do ołtarza poprowadził tata przy którym przebierał z niecierpliwości nogami Piotrek. Patrzcie tylko na niektóre ze zdjęć, jakie zrobiłam na szybko po wyjściu z kościoła. Ten jego wzrok i zachwyt, jedne z pierwszych chwil, kiedy widzi swoją żonę – całą na biało. Ale w sumie – co mu się dziwić. Wyglądała obłędnie, a i Piotr nie miał wcześniej okazji się nią pozachwycać i nieco ochłonąć :).

Piękna pogoda, więc wykorzystajmy jej potencjał!

No i teraz obiecane lata 20., które dały się mocno odczuć w stylistyce Pałacu Zdunowo do którego pojechaliśmy na wesele. Klasyczne dekoracje, utrzymane w tonie minimalizmu i elegancji.

Większość atrakcji, w tym pierwszy taniec, taniec ognia czy puszczanie lampionów na wodzie przeniosło się na teren zabytkowego, otaczającego budynek parku. Pogoda dopisała, więc warto było wykorzystać jej potencjał – zwłaszcza, że i okolica sprzyjała dobrej zabawie.

Odniosłam wrażenie, że każdy jest tu na swoim miejscu. Znalazła się przestrzeń dla tych, którzy postawili na kurtuazyjne rozmowy przy lampce wina tudzież drinku, dla dzieciaków piszczących z zachwytu nad malowaniem buziek i animacjami, a także dla tych, co wybrali szampańską zabawę na parkiecie.

Wesele Basi i Piotrka wspominam naprawdę dobrze, świetna para, bardzo dynamiczna i otwarta. Jednocześnie było dla mnie sporym wyzwaniem. Fotografowanie po zachodzie słońca wymaga jednak sporego doświadczenia, ale, mówiąc nieskromnie :), myślę, że sobie poradziłam.

About the Author: